wtorek, 29 stycznia 2013

Współpraca z Teekanne
Colabroración con Teekanne


A historia z dzisiaj jest następująca:

Wracając z zakupów (nauka + nauka = - jedzenie w lodówce),
napotkałam pana listonosza. Zapytałam go grzecznie, czy może był już w moim bloku i czy może ma coś dla Polki. Powiedział, że owszem, ma w drugiej torbie i niebawem mi przyniesie.
Kiedy zadzwonił dzwonek przemierzyłam korytarz w podskokach. Wiedziałam już dobrze, co to było...
Paczka z Herbatami od Teekanne :)!!!
Nowe, pachnące inspiracje dla moich przepisów.
pierwsza już wkrótce na blogu (bo już gotowa!)
Będzie pysznie, aromatycznie i z charakterem.

Pozdrawiam!

Korzenne roladki z kurczaka


Już kilka osób pytało mnie, czy ten blog będzie zawierał jedynie słodkości, no to w odpowiedzi mam dla Was historyjkę:

Kupiłam wino...
Kupiłam wino w listopadzie, ciesząc się w duchu z tego,że na Boże Narodzenie będzie jak znalazł.
Przyszło Boże Narodzenie.
Przeszło Boże Narodzenie.
Przyszedł Nowy Rok.
Otwarłam wino bez przekonania. Bo to przecież ten czas!
A było to gotowe korzenne wino, na które miałam wielką ochotę.
Tylko, że jak już je otworzyłam, to jakoś zmieniłam zdanie. Moja ochota wyparowała, może to przez to, że byłam chora.
No i tak właśnie porzuciłam moje wino.
Z początku ziorało na mnie brzydko z kąta. Ale udawałam, że nie widzę.
Później nawet już udawać nie musiałam.
Spojrzałam na nie pewnej środy i pomyślałam sobie, że wypadałoby coś z nim zrobić.
Jakoś dalej nie miałam ochoty go pić, ale wryło mi się w pamięć.
Następnego dnia na zajęciach krążyło sobie po mojej głowie. I tak od składnika do składnika wymyśliłam smaczny obiad :). Na jego realizację poczekałam do piątku/soboty.
A w sobotę? Pomaszerowałam na rynek w poszukiwaniu renet (bo była to ta sobota, w którą upiekłam misiową szarlotkę:)).
Tak!
To był zdecydowanie smaczny dzień.
_________________________
A tak się bawiłam:

Ingrediencje:

pół piersi z kurczaka
2 łyżki suszonej żurawiny
2-4 łyżki korzennego wina
2 łyżki posiekanych orzechów włoskich
łyżka posiekanej natki pietruszki
ok. 2 łyżki oleju z oliwek albo z ryżu (do nadzienia i do posmarowania)
szczypta cynamonu
szczypta mielonych goździków
sól
pieprz

Czary:


Żurawinę posiekać na malutkie kawałeczki. Zalać winem na wysokość żurawiny (która wchłonie ładnie winko). Odstawić na noc, albo na kilka godzin. Wyfiletować pierś z kurczaka (albo kupić już taką). Żurawinę wymieszać z posiekanymi orzechami włoskimi, natką pietruszki, cynamonem, mielonymi goździkami i łyżeczką oleju, (dodać sól i pieprz wg unania, ja zawsze to robię na oko).
Tak przygotowany farsz rozkładać na kurczakowych filetach i zwijać w ruloniki.
Ruloniki układać na folii aluminiowej lekko wysmarowanej olejem, smarować mała ilością oleju za pomocą kuchennego pędzelka. Posolić i pieprzyć z wierzchu (jeśli ktoś lubi wyrazisty smak, może posypać jeszcze dodatkowa ilością mielonych goździków).
Zawinąć w folię aluminiową, którą następnie lekko nakłuwamy widelcem.
Wsadzamy do piekarnika i pieczemy około 20-25 minut w temperaturze 180 stopni.
(pod koniec pieczenia rozwarłam lekko folię i wyłączyłam piec, zostawiając mięso na krótka chwilę)
Podawać z ryżem.

Smacznego:)!




niedziela, 27 stycznia 2013

Truskawkowe Scones
Scones de Fresa


Nie pamiętam, kiedy ostatni raz jadłam słone śniadanie. To pewnie dlatego, że rano moje wyrzuty po zjedzeniu czegoś słodkiego są tak małe, że prawie ich nie widać.
Miłej niedzieli (chociaż ja sama za mi nie przepadam).

A ja tymczasem idę się "zabawiać" z pragmatyką (jutro egzamin)!
___________________


Ingrediencje

(ok 7 Sconses):

100g mąki pszennej
100g mąki pszennej integralnej
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody
1/4 łyżeczki soli
50g masła
22g cukru trzcinowego
8g cukru wanilinowego
40g kandyzowanych truskawek
1 jajko rozkłócone z taką ilością mleka, by otrzymać 125ml płynu

Czary:

Masło rozetrzeć z mąką, proszkiem do pieczenia, solą, cukrem trzcinowym i cukrem wanilinowym. Kandyzowane truskawki pokroić na małe kawałeczki i dodać do wcześniejszej mieszanki. Wlać mleko z jajkiem.
Wyrobić ciasto rękami (jeśli zbyt mocno się klei - dosypać mąki). Rozwałkować grubo (ok. 1,5 cm). Wycinać serducha dużą foremką. Układać na blaszce i posmarować jajkiem z odrobiną mleka.
Piec 10 - 15 minut w 220 stopniach.

Polecam:
Najfajniejsze Scones jakie dotąd zrobiłam :)!



czwartek, 24 stycznia 2013

Jogurtowe Pieruszka z Granatem
- Obiad i Deser 2 in 1


C i e r p l i w o ś ć.
Do jednych rzeczy mam jej duuuużo! Myślę, że czasem nawet za dużo :P.
J e j b r a k.
Jest kilka takich rzeczy, do których mi jej brakuje kompletnie. Jedną z nich jest lepienie pierogów. Co do tego nie mam nawet najmniejszej wątpliwości. Co więcej, za każdym razem kiedy zabieram się za ich klejenie, utwierdzam się w tym przekonaniu. Myślę nawet, że brak cierpliwości do kilku innych rzeczy zmniejsza się znacznie i pakuje się na miejsce tej pierogowej...
Ale to nie jedyny pierogowy problem. No, chociaż może teraz i jedyny :). Bo inny rozwiązałam dzisiaj! Mianowicie, ciasto! Szukałam jakiś czas idealnego. Wypróbowałam kilka. Efekt? Od totalnej klapy, do: może być.
No, ale przecież: „może być”, nie może być! Przecież, żeby było smacznie, i żeby można zrobić komuś przyjemność, albo zachwycić jakiegoś obcokrajowca tym co polskie, musi być wyśmienite!
Żeby dojść do tego punktu, jak zwykle musiało zebrać się kilka powodów nie do podważenia.
Po pierwsze: znalazłam przepis, który przykuł moją uwagę (to już dawno - powstrzymywał brak czasu zakrapiany odrobiną lenistwa).
Po drugie: zbliżają się walentynki (poważnie rozważałam to, cy się w nie w ogóle bawić).
Po trzecie i najważniejsze: zostałam zaproszona do Konkursu urodzinowego, który poruszył temat Walentynek . . .

Po czwarte: mam egzamin z pragmatyki i nie mogę się skupić na nauce

. . .

Efekt: Jogurtowe Pieruszka (Pierogi + Serduszka).
Polecam ciasto i dziękuję Monice, która je zamieściła na swoim blogu: Stoliczku nakryj się!
___________________________________
No to, cackamy się!

Ingrediencje:
(na pierogi dla 2 osób)

Ciasto:

1 szklanka mąki
pół szklanki jogurtu greckiego (ok 125g)
łyżeczka cukru wanilinowego
szczypta soli

Nadzienie:

ziarenka z jednego granatu

Czary:

Wyrobić ciasto z mąki, cukru wanilinowego, soli i jogurtu. Odstawić na około pół godziny. Ciasto rozwałkować cienko 2-3 mm. Wycinać serduszka foremką do ciastek. Nakładać ziarenka granatu na jedno serduszko, przyłożyć drugim i skleić. Wrzucać na wrzącą, lekko osoloną wodę. Gotować ok 2 min.
Podawać posypane cukrem wanilinowym i ziarenkami granatu (myślę, że jogurt grecki też byłby dobrym dodatkiem :)).

_____________________________

P a c i e n c i a.
¡Para unas cosas tengo mucha! Creo que, a veces, aun demasiada :P.
S u f a l t a.
Hay unas cuantas cosas para las que me falta totalmente. Una de ellas es pegar los pierogi. En cuanto a eso, no cabe la menor duda. Lo que es más – siempre, cuando me pongo a pegarlos, me hago más convencida de que sea así. Pienso además que mi falta de paciencia para ciertas cosas disminuye para ocupar el lugar de la paciencia relacionada con los pierogi.
Pero este no es el único problema con los pierogi. Aunque... bueno, ahora, a lo mejor el único ya :). ¡Porque el otro he solucionado hoy! Concretamente: ¡la masa! Estuve buscando la perfecta. He probado varias. ¿Efecto?: desde un fracaso total, hasta: puede ser.
Pero, un ¨puede ser¨, ¡no puede ser! Para que esté rico y, para que se pueda hacer un placer a alguien, o encantar a un extranjero con algo polaco, ¡tiene que ser exquísito!
Para llegar a este punto , como siempre, han tenido que encontrarse algunos argumentos irrefutables.
Primero: He encontrado una receta para la masa, que atrajo mi atención (eso ya hace tiempo – me retenía la falta del tiempo ¨rociado¨ con un tanto de pereza).
Segudno: Se está acercando el Día de San Valentín (estaba pensando seriamente en que si dedicarle el tiempo a esto).
Tercero y lo más importante: me han invitado a participar en un concurso que trata el tema del Día de San Valentín. . .
Cuarto: tengo un examen de pragmática y no me puedo centrar en estudiar.

. . .

Efecto: los PIERUSZKA de yogur
Pierogi + Seduszka* - *pl. Corazoncitos).
Os recomiendo los pieruszka y le doy gracias Monica, la que ha publicado la receta en su blog: Stoliczku nakryj się!

__________________________
¡A jugar!

Ingredientes:
(para 2 personas)

Masa:

1 vaso de harina de trigo
1/2 vaso de yougur griego (125ml)
1 cucharilla de azúcar avainillado
1 pizaca de sal

Relleno:

las pepitas de una granada

Hechicería:

Amasar la masa de harina, azúcar avainillado, sal y yogur. Dejar para reposar media hora.
Aplastar la masa fina (2-3 mm). Cortar los corazoncitos con un cortapastas en forma de corazón. Poner las papitas de granada encima de un corazón cortado de masa, tapar con otro y pegar los bordes. Meter en el agua hirviente con una pizca de sal. Cocer 2-3 minutos. Servir con azúcar avainillado y con las pepitas de granada (creo que el yogur griego también sería bueno para acompañar los pierogi).

wtorek, 22 stycznia 2013

Malinowe Scones
Scones de Frambuesa


Hej, jak zapewne wiecie z poprzedniego przepisu, i tak ogólnie, Scones często zawierają bakalie, które choć przepyszne, lekko je obciążają :).
Zastanawiałam się, co zrobić, żeby im troszkę ulżyć, nie ujmując im smaku. Same, owszem, na pewno też są dobre, ale czemu by ich jakoś nie zmienić, nadając im jakiejś ciekawej nutki smakowej?
Tym razem padło na maliny! To jest to! Mamy przecież ciasta, muffiny, soki, herbaty malinowe, czemu by w takim razie nie Scones?
Wierna poprzedniemu przepisowi zmieniłam tylko dodatki ( – figi – śliwka + suszone maliny, no dobrze wiem, że widać ...wiem! Nie mogłam się oprzeć: zostawiłam żurawinę, ale zmniejszyłam jej ilość :)).
Tym razem wycięłam serducha i też wyrosły pyszne. Malinowy zapaszek roznosił się po całym mieszkaniu.
Jest jeszcze jedna rzecz, która podoba mi się w tym wypieku: można go zamrozić. A rozmrożone w mikrofali i podane na ciepło np. z mlekiem są idealne na śniadanko(no, nie tylko, ale przede wszystkim).

_________________________________
Ingrediencje:

100g mąki pszennej
100g mąki pszennej integralnej
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody
1/4 łyżeczki soli
50g masła
50g cukru trzcinowego
2 łyżki suszonych malin (można dać więcej, ja nie miałam)
1 torebka herbaty malinowej (np. Teekanne)
1 łyżka żurawiny
1 jajko rozkłócone z taką ilością mleka, by otrzymać 125ml płynu

Czary:


Masło rozetrzeć z mąką, proszkiem do pieczenia, solą, cukrem i herbatą (dodałam, żeby były bardziej malinowe). Żurawinę i maliny małe kawałeczki i dodać do wcześniejszej mieszanki. Wlać mleko z jajkiem.
Wyrobić ciasto rękami (jeśli zbyt mocno się klei - dosypać mąki). Rozwałkować grubo (ok. 1,5 cm). Wycinać kształty dużą i ostrą foremką, bądź szklanką. Układać na blaszce i posmarować jajkiem z odrobiną mleka.
Piec 10 - 15 minut w 220 stopniach.
Smacznego!


sobota, 19 stycznia 2013

Smakołyki dla Dziadka i Babci: Legumina jabłkowo-gruszkowa
Golosinas para el Abuelo y la Abuela: Legumina de manzana y pera


Ostatnio,podczas niewinnego buszowania po blogach kulinarnych kilka szczegółów zwróciło moja uwagę. Jak wiadomo, w szczegółach tkwi diabeł.... Największy kusiciel w historii! Podstępny Spryciarz zasiał we mnie ziarnko ciekawości. Ziarnko pęczniało, pęczniało, zaczęło wypuszczać kiełki...i nie dało o sobie zapomnieć.
Musiał mnie dopaść, kiedy to spacerowałam sobie spokojnie po blogu Komarki i zatrzymałam się, żeby przyjrzeć się leguminie. Tak, myślę, że to było wtedy. Zapatrzyłam się, a on wykorzystał moment mojej nieuwagi! Od tamtego czasu kiełkowała we mnie chęć zrobienia leguminy! Walczyłam dzielnie z tą pokusą! I nawet mi to całkiem nieźle wychodziło...
Kiedy jednak, podczas innego spaceru po sieci doszły mnie słuchy o akcji organizowanej przez Moniczka w Kuchni. Zaczęłam się łamać i w momencie słabości dopuściłam do siebie pytanie: hm, co mogłabym przygotować?
Punktem kulminacyjnym okazała się chwila, w której weszłam do kuchni i zobaczyłam, że jabłka i gruszki, które kupiłam tydzień temu nie mają się tak dobrze, jak wtedy, kiedy podawał mi je uśmiechnięty pan w niebieskim fartuchu. Nie cierpię marnowania jedzenia! Szczytny cel! Trzeba coś zrobić! Wtedy to po raz kolejny odezwała się Legumina. A, że zrobiła to na tyle głośno, że obudziła moje poprzednie pytanie dotyczące akcji...
Ok!
Skoro już obudziłam się o godzinę wcześniej, niż bym sobie tego życzyła, postanowiłam zrobić własną jabłkowo-gruszkową leguminę!
Szczególnie, że pod tym wszystkim gdzieś głęboko, ale mocno tkwi wspomnienie o moim dziadku, którego odwiedzałam w każda sobotę. Dziadka już nie ma, ale wspomnienia żyją.
Między innymi to wspomnienie dziadka, który z dobrotliwym, szczerym uśmiechem kroi swoim scyzorykiem wielkie, czerwone jabłko, żółte w środku.
Legumina to taki polski deser, o którym dziś już się zapomina. Skoro już wygrzebałam wspomnienia, postanowiłam odświeżyć także pamięć o zdrowej leguminie i zaprezentować ją jako propozycję w akcji: Smakołyki dla Dziadka i Babci.
______________________________________

Ingrediencje:

Legumina:

3 małe jabłka
2 gruszki
1 jajko
2 łyżki kaszy manny
1/2 łyżeczki mielonych goździków
kilka wiórków skórki cytrynowej
kilka kropel soku z cytryny

Kruszonka:

1 łyżka masła
3 łyżki mąki razowej

Czary:

Obrać jabłka i gruszki. Jabłka zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Gruszkę pokroić w malutkie kosteczki. Jabłka skropić cytryną, posypać goździkami oraz wiórkami z cytryny i wrzucić do garnka. Rozgotować, często mieszając. Dodać gruszkowe kosteczki. Wsypać kaszę mannę. Gotować chwilę. Dodać żółtko. Wymieszać, ostawić na chwilę. Ubić białko i dodać do masy delikatnie mieszając. Przełożyć do małych foremek. Posypać kruszonką z masła i mąki razowej. Zapiekać w piekarniku 20-30 minut w 200 stopniach.

piątek, 18 stycznia 2013

Kokosowy śnieg
La nieve de coco


Nie mogłam uwierzyć!
Kiedy to w sobotę siedziałam przyklejona do morfologii, oderwałam od niej wzrok i spojrzałam w okno. Moje oczy przybrały rozmiar talerzy.
Śnieg!
Padał najprawdziwszy śnieg: ogromne, wirujące w powietrzu białe płatki! Patrzyłam niczym zahipnotyzowana na pierwszy śnieg od 3 lat (3 ostatnie zimy spędziłam w Hiszpanii, gdzie o śnieg bywa ciężko).
I pomyśleć, że jeszcze dwa dni wcześniej było ok. 14 stopni. Szaleństwo!
Postanowiłam uczcić to wydarzenie :P, tworząc kokosowe praliny :)!
Pyszota, chociaż staram się od nich trzymać jak najdalej :) - eksplozja kalorii murowana, a wyglądają tak niewinnie...
____________________________________

Ingrediencje:

100 ml mleka
100 ml wody
2 drobno posiekane herbatniki
2 łyżki kaszy manny
3 łyżki posiekanych migdałów
3 łyżki cukru wanilinowego
2 łyżki kokosu + do obtoczenia
2 łyżki otrębów pszennych

Czary:

Mleko i wodę wlewamy do rondelka, wsypujemy kaszę i cukier. Gotujemy (często mieszając), aż zgęstnieje. Dodajemy posiekane migdały, herbatniki, kokos i otręby. Mieszamy. Zostawiamy aż przestygnie. Z chłodnej masy formujemy kuleczki, które obtaczamy w kokosie. Wstawiamy do lodówki na ok. 2h. (Później też przechowujemy w lodówce).

Podróba Raffaello Gotowa :D!
_______________________________

¡No me lo podía creer!
El sábado, mientras estaba sentada pegada a la morfología, despuequé mis ojos de ella y miré por la ventana. Mis ojos tomaron el tamaño de los platos.
¡La Nieve!
Nevaba de verdad: los enormes copos blancos bailaban en el aire. Miraba como hipnotizada la primera nievedesde hace 3 años (los 3 últimos inviernos he pasado en España dónde no resulta tan habitual ver la nieve).
Y pensar que dos días antes hacía 14 grados... ¡Una locura!
Decidí celebrarlo, preparando los bombones de coco :).
¡Deliciosos, aunque intento no acercarme a ellos – una explosión de calorías garantizada, con la pinta inocente que tienen...

________________________________

Ingredientes:

100 ml de leche
100 ml de agua
2 galletas trituradas
2 cucharas de farina (sémola)
3 cucharas de almendras trituradas
3 cucharas de azúcaravainillado
2 cucharas de coco rallado + para
2 cucharas de salvado de trigo

Hechicería:

Vertimos leche y agua en el cazo, añadir sémola y azúcar. Cocemos (revolviendo a menudo) hasta que se haga espeso. Añadimos las avellanas trituradas, galletas, coco y salvado de trigo. Revolvemos. Lo dejamos hasta que se enfríe. Formamos las bolitas pequeñas de la masa enfríada, para luego rebozarlas en el coco. Metemos los bombones en la nevera para más o menos 2 h. (Luego también los guardamos en la nevera).