czwartek, 14 lutego 2013

Zimowe Muffiny z kisielem żurawinowym


Ostatnio pogoda nas nie rozpieszczała.
Mało tego, wydaje mi się, że chciała nas wszystkich ciągle robić w konia.
Najpierw uśmiechała się do nas słonecznie, kusząc wonią wiosny, po czym pluła nam szyderczo deszczo-śniegiem w twarz!

Ale dzisiaj było inaczej. Nawet stokrotki wypatrzyłam, na wszelki wypadek podeszłam bliżej, żeby upewnić się, że nie mam halucynacji (po tak długim okresie intensywnej nauki wszystko jest możliwe, co więcej, czasem naprawdę je z tego powodu miewam ;D).
No, ale wracając do DZISIAJ: Wyszłam z domu jako prawie wolny człowiek...
(Chociaż egzaminy oficjalnie się skończyły, a już JUTRo, po jednodniowych wakacjach zaczynam zajęcia :[, to za tydzień w piątek czeka nas wszystkich taki jeden egzaminik na deser...
Udało nam się zmienić jego datę z wcześniej na teraz. Mowa o … MORFOLOGII!).
Tak, kochani. Za tydzień w piątek, my dzieci wojny (to znaczy chciałam napisać studenci), staniemy twarzą w twarz z najtrudniejszym przedmiotem, jaki mogłam sobie wyobrazić.
Egzaminek potrwa jedyne 5h :). (Nie, nie pomyliłam cyferek).
Ktoś mógłby zapytać, czy to żart, czy profesor, który wymyślił sobie coś takiego jest sadystą?
Co do tego, nie wiem... hehe, ale Marina, to na pewno cudowny profesor. Bo, choć wymaga wiele, jest prawdziwym specjalistą i wspaniałą osobą :). Jestem dumna z tego, że dostąpiłam zaszczytu obcowania z tą Kobietą :).

Tak więc, Moi Drodzy, w dzień moich najdłuższych wżyciu wakacji postanowiłam zrobić WSZYSTKO.
Mówią wszystko mam na myśli czynności, których nie byłam w stanie wykonać w ciągu ostatnich dwóch tygodni, przez ciągłe potyczki sesyjne.
Nie było to nic nadzwyczajnego, ale przyjemnie było móc w końcu zrobić z taką jakąś większą swobodą. Trochę przyjemności i trochę obowiązków (tak dla równowagi).

I tak, blada twarz (JA) z makijażem à la osiedlowy kloszard lub, jeśli ktoś woli: à la panda (patrz sińce pod oczami będące efektem wielodniowego braku snu), wyskoczyłam z łóżka wczeeeeśnie (za wcześnie!): wewnętrzny budzik napędzany stresem nie pozwolił mi na żadne odsypianie.

Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam (no, prawie pierwszą), było pożarcie żurawinowego MUFFINA , będącego wytworem z zeszłej nocy (no dobra, relaksowanie się rozpoczęłam już zaraz po powrocie z wczorajszej bitwy). Później zaczęłam obfotografowywanie tego, co pozostało :).

Przedstawiam Wam, przygotowane specjalnie na akcję u Domi: Zimowe Muffiny z kisielem Żurawinowym.
Najprzyjemniejszy punkt pracowitego dnia, który pozwolił mi wyciągnąć skądś wspomnienia z Pragi i zamknąć na chwilę oczy przy piosence Lennona.



Reszta nie była już tak interesująca i zostawiła mnie w dodatku bez sił.
Także ten, no :), SMACZNEGO!
_____________________

Ingrediencje:


63g naturalnego jogurtu
30 g masła (roztopić)
1 jajko
75g mąki ryżowej(lub pszennej)
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
ociupinka soli
40g cukru
2 torebki herbaty Winter Time (od Teekanne MOJA ULUBIONA)
1/2 torebki kisielu żurawinowego
kilka owoców suszonej żurawiny

Czary:

Kisiel przygotować zmniejszając ilość wody podanej na opakowaniu (żeby był gęstszy). Dodać pokrojone w kawałeczki owoce żurawiny. Odstawić.
Jogurt wymieszać z roztopionym i przestudzonym masłem. Dodać jajka i roztrzepać.
Mąkę przesiać, wymieszać z sodą, cukrem, solą i herbatą. Następnie dodać do mokrych składników. Wymieszać delikatnie do połączenia się składników i uzyskania gładkiej masy.
Ciasto nakładać do foremek wyłożonych papilotkami: ciasto, łyżeczka kisielu, ciasto.
Piec w temperaturze 170ºC przez 25 - 30 minut.

12 komentarzy:

  1. Bardzo zaintrygował mnie dodatek mąki ryżowej, serio! A muffinki są słodkie, ach, zjadłabym, bo z kisielem (kiślem?) nigdy nie jadłam!

    Dzięki za zgłoszenie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Domi, cieszę się, że Ci się spodobały. A no właśnie, kisiel! Jak przeczytałam o Twojej akcji i o tym,że można użyć żurawiny, to przypomniało mi się, że mam jeszcze kisiel :). I skoro niektórzy robią muffiny z budyniem, to czemu nie tak :D?

      Przyjemność po mojej stronie!

      Usuń
  2. Weź sobie takie muffiny na egzamin! :D żebyś nie padła w ciągu tych 5h z głodu! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałaś mnie już przy słowie "Muffiny", a po doczytaniu do końca z wielkim uśmiechem na twarzy zaczynam rozglądać się za kisielem.
    Powodzenia na egzaminie :-) (jak to będzie po hiszpańsku?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :). A kisiel to fajna odmiana, tylko musi być bardzo gęsty.
      Dziękuję, egzamin po hiszpańsku, bo też i w Hiszpanii studiuję :).

      Usuń
  4. fajny pomysł z kisielem!!!!w życiu bym chyba na to nie wpadła! Pozdrawiam, Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)! Miło mi, Asiu. Ja również ślę pozdrowienia.

      Usuń
  5. Kolejny przepis w kolejce do wypróbowania ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też lubię takie babaeczki, często piekę, tak na kilka kęsów lub do pracy idealnie się nadają!

    OdpowiedzUsuń
  7. Szybkie i pozwalają na popuszczenie wodzy fantazji :). Fajna sprawa!

    OdpowiedzUsuń