piątek, 1 lutego 2013

Ha! Zamknęłam telepatię w słoiku!
¡Ja! ¡He encerrado la telepatía en un tarro!


Kiedyś chciałam zamknąć w słoiku czas, żeby mi nie uciekł. Sprytne, nie?
Ale w życiu bym nie pomyślała, że kiedyś zamknę w nim Telepatię!

- Wariatka! Przecież to są pierniki! - krzyknął ktoś podniesionym ze zdziwienia głosem, nie pozbawionym także nutki drwiny.
- Owszem, to SĄ pierniczki! Najprawdziwsze, polskie, pachnące. I co z tego? - odpowiadam. -Czy pierniczki nie mogą uosabiać telepatii?
- Nie! – odkrzyknął inny głos.
- A właśnie że tak! - upieram się.

A jak to możliwe?
Posłuchajcie...

Kiedy kilka dni temu narkotyzowałam się zapachem cynamonowo-jabłkowej herbatki, w mojej głowie pojawiały się najdziwniejsze myśli.
Czegóż innego mogły te myśli dotyczyć, jak nie swatania najdziwniejszych aromatów i smaków? I powiem Wam, że tym razem mój plan nie był pozbawiony sensu! Nie, tym razem nie znalazł się nikt, kto mógłby krzyknąć, że to mezalians! Że się nie zgadza, że to wbrew naturze czy jakiemuś innemu prawu.
Bo przecież jabłko i cynamon to taka piękna para!
Dobra, może ktoś by się mógł zapytać: Bożonarodzeniowe pierniki w lutym?!
A tak, a bo co? Toż to mają być zapomniane? Czy Wy sobie zdajecie sprawę z tego, co muszą przeżywać piernikowe puszki, albo słoiki, czekając cały rok, aż im zwrócimy to, co tak bardzo lubią ochraniać przed smutnym zaschnięciem?

Już? Wyobrażone? To świetnie! I przestańcie mi wreszcie przerywać, proszę!

Tak więc, zamknęłam się w kuchni, pozbierałam składniki i zaczęłam odmierzać, mieszać i wyrabiać... zespalając tym samym te wszystkie smaki i aromaty na wieczność.

Piernikowe ciasto i jego druga połówka: herbatka jabłkowo-cynamonowa i jej owocowy zapaszek. Im mocniej zaciskałam więzy między tymi dwojga, tym piękniej pachniało... Kibicowałam im od samego początku i udało się!
Z piekarnika wyszła najgorętsza młoda para tego miesiąca, a mieszkanie pachniało ich uczuciem, jeszcze kilka godzin po tym, jak spakowali się do wyjazdu.

- Gdzie w tym wszystkim telepatia?! Chciałaś nas oszukać! Zamydliłaś nam oczy, opowiadając bajki o piernikowych zalotach! - wrzasnął oskarżycielsko zniecierpliwiony głos!
Spokojnie, tylko spokojnie!

- Co do telepatii... - odpowiadam spokojnie. - Pozwólcie, że Wam wyjaśnię.

Jest taka jedna osoba, która zakochała się w moich pierniczkach bardziej, niż ktokolwiek inny. Kiedy je robię, zawsze myślę o niej.
Ta osoba ma na imię Cristina i jest moją bardzo dobrą koleżanką ze studiów.
Pomyślałam: hm, Cris by się ucieszyła, gdybym jej wręczyła taki piernikowy słoik...
Tylko jak ja to zrobię, przecież i ona i ja musimy się uczyć, a stąd do jej mieszkania jest spooory kawałek!
Kiedy usiadłam do odpisywania na wiadomości od polskich przyjaciół. Zapikała fejsbukowa strona. Któż by inny, jak nie Cris?
Zapytała, czy mogłaby przyjść po notatki mojego współlokatora.
HA! TU JĄ MAM! - Pomyślałam i zaprosiłam ją na pierogowy obiad :).
To ja zachodziłam w głowę, co tu zrobić, żeby zrealizować mój niecny plan! A ona sama wpakowała w moje sidła :).
Już nie mogę się doczekać jej miny na widok słoiczka z telepatią.

Tak!
Z Telepatią!
Koniec.
Kropka:
.
__________________________

Ingrediencje:

(na 1,5 – 2 blachy)

2 łyżki miodu
2 i 1/2 łyżek miękkiego masła
1/4 szklanki brązowego cukru
1/2 jajka lub 1 malutkie
1 i 1/8 szklanki mąki pszennej
1/2 łyżeczki sody
2 i 1/2 łyżeczki przyprawy do piernika (dałam więcej)
5 torebek herbaty Magic Apple Teekanne

Czary:

Wszystkie składniki wymieszać i zagnieść ciasto. Rozwałkować, delikatnie podsypując mąką (podsypałam sporo, by się ciasto nie kleiło), na grubość około 3 mm, wycinać pierniczki.
Piec 10 minut w 180 stopniach.

6 komentarzy:

  1. Uwielbiam czytać Twoje wpisy/przepisy :D wraz z uroczymi wstępami ;) Mmm ale mi zrobiłaś ochotę na pierniczka :D :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę miło się czyta Twoje notki - są bardzo ładnie i zabawnie napisane! ZBYT ładnie i zabawnie!! Jestem o nie zazdrosna! A niech Cię drzwi ścisną! *trzaska drzwiami i wychodzi*

    OdpowiedzUsuń
  3. aaaaaał! Ściśnięta drzwiami przesyłam Ci buziaczki :******
    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Señorita Etryk, ¡ya me comí todas las galletas! No creía yo que iban a durar tanto porque su una tentación enormeee... Muchísimas gracias por este detalle tan bonito :D Con cosas como esta... ¿cómo no te voy a querer? :)

    Un besote grande

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. El placer es mío :) :****! Ni te imaginas la ilusión que me hace poder traerte a veces alguna galleta.

      Usuń