Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasteczka/Galletas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasteczka/Galletas. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Pierniczki Lawendowe
Pierniczki de Lavanda


No chyba nie myśleliście, że poprzestałam na tamtych pierniczkach. Piekarnik się nie zamyka. A ja jestem chora. Nie dałam już rady leżeć tyle czasu w łóżku...

No habréis pensado que había acabado miaventura con pierniczki con aquellos últimos, ¿eh? El horno no se cierra en esta casa... Y yo estoy malita. No podía soportar tanto tiempo en la cama...

* Pierniczki son unas galletas navideñas típicas de Polonia, pero en mi casa aparecen cuando me da la gana :D.

niedziela, 30 listopada 2014

Pierniczkowanie


Jutro egzamin, to znaczy, że musiałam coś wepchnąć do piekarnika...

wtorek, 21 października 2014

Biscotti z orzechami brazylijskimi, pekanami i żurawiną
Biscotti con nuez brasileña,pecanas y arándanos

Odkąd zrobiłam je po raz pierwszy, nie przestaję się nimi zachwycać i robić ponownie!


Pyszne, proste... i bez grama masła! Milion razy lepsze od tych niewartych swej ceny z Coffe Heaven :).
Najczęściej robiłam je z morelami, migdałami orzechami włoskimi. Kiedy jednak odkryłam smak orzechów brazylijskich, musiałam spróbować także i z nimi. STRZAŁ W DZIESIĄTKĘ! Już nie wiem, które lepsze :).


- można je wszędzie zabrać!
- przechowują się długo (kiedyś o jednym zapomniałam... przeleżał w puszce dwa tygodnie i był tak samo pyszny, jak na początku)
- są zdrowe: orzechy + suszone owoce
- przepyszne (tylko nie mówcie, że już mówiłam :P)
- nie mają ani grama masła czy innych tłuszczów

To co, przekonałam Was?

Przepis?

Ingrediencje:

szklanka mąki (u mnie zawsze taka po małej Nutelli)
50g orzechów (30g brazylijskich + 20g pekan)
40-50g żurawiny suszonej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
30g brązowego cukru lub ksylitolu (uwaga! cukier chyba jest trochę słodszy; zawsze dodaję też około łyżeczki cukru wanilinowego)
szczypta soli
1 jajko

Orzechy posiekać na grube kawałki. Owoce pokroić na malutkie kawałeczki. Mąkę przesiać z solą i proszkiem do pieczenia, wymieszać z owocami i orzechami.
Jajko ubić z cukrem, wlać do mąki zmieszanej z owocami i orzechami, wymieszać, zagnieść ciasto. Uformować chlebek od długości 20-25 cm. Wstawić do piekarnika i piec ok 20 - 25 minut w 180 stopniach do lekkiego zezłocenia. UWAGA - każdy piekarnik jest inny. Należy bardzo uważać, gdyż owoce mogą się spalić. Wyjąć z piekarnika, wystudzić. Następnie pokroić nożem z piłka na "kromeczki" o grubości ok. 1cm. Wstawić ponownie do piekarnika i suszyć w 170 stopniach przez 15-20 minut. Podczas suszenia należy odwrócić raz biscotti na drugą stronę, żeby wysuszyły się równomiernie. Podczas suszenia też należy uważać na to, by owoce się nie spaliły, dlatego, jeśli się obawiacie, możecie zmniejszyć temperaturę i ewentualnie suszyć je dłużej.

poniedziałek, 29 września 2014

Kardamonowo - daktylowe ciasteczka
Galletas de cardámono y dátiles


Przyszła jesień, a ja już zamarzam! Piję herbatę za herbatą i tęsknię.
Dzisiaj przynajmniej jest słonecznie - da się wyjść na balkon i wywracać ciastka (i kończyny) do góry nogami przy uciesze sąsiadów (patrz: robiłam zdjęcia).

¡Ha llegado el otoño y yo ya me estoy helando! Estoy bebiendo té constantemente y hecho de menos...
Hoy al menos el día está soleado - se puede salir al balcón y darles vueltas a las galletas (y a los miembros del cuerpo) - así estaba: patas arriba, suministrando diversión a los veinos (veáse: estaba sacando las fotos).


Decyzja ich upieczenia, to była potrzeba chwili, spontaniczna myśl: piekę (chociaż puszka pełna biscotti...no ale przecież ta druga taka pusta)!
I dobrze - dzisiaj podkręcają blask jesiennego słońca :)!

La decisión de hacerlas fue una necesidad del momento, un pensamiento espontáneo: ¡LAS HAGO! (aunque la lata está llena de biscotti... ¡pero si aquella otra está tan vacía!)
Y bien - hoy mismo están dándole más brillo al Sol.

__________________________________

Ingrediencje:

1 szklanka mąki pszennej (u mnie pół na pół z pełnoziarnistą)
2 łyżki miodu
2 łyżki masła
1/2 łyżki cynamonu
1 łyżka mielonego imbiru
ziarenka z trzech kardamonków (może być tez mielony, ale ciężko mi powiedzieć, ile)
1/2 łyżeczki sody
szczypta soli
cukier (jeśli ktoś lubi słodkie, ja dodałam jedynie 2 łyżki ksylitolu)
1 daktyl
1/22 dużego jajka lub jedno maleńkie

Czary:

Wyciągnąć ziarenka z 3 kardamonków i zmielić, posiekać na drobne lub rozgnieść w moździerzu.
Daktyl pokroić na maleńkie kawałeczki. Masło i miód rozetrzeć w mące wymieszanej z przyprawami, solą i sodą. Dodać jajko i zarobić ciasto. Rozwałkować masę i wycinać niezbyt grube ciasteczka(rosną!).
Piec w 180 stopniach przez ok 10 minut do lekko złotego koloru. Uwaga: w każdym piekarniku jest trochę inaczej, także radzę ich pilnować :). Rada: w ciepłym pomieszczeniu masa jest bardziej "rozlazła", także można dodać trochę mąki, żeby nie kleiła się za bardzo.

Kardamon kupiłam na Skworcu.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Opuncjowe ciastka
Galletas de opuncia


Fago, fas, fai... uczę się galicyjskiego
i podjadam pyszne ciastka z koprem włoskim.


_______________________

Ingrediencje:


2 kopiaste łyżki miodu
1 kopiasta łyżka masła
10g otrębów pszennych
90g mąki pszennej białej
100g mąki pszennej integralnej
8g cukru wanilinowego + odrobina do posypania ciastek
1 łyżeczka sody
1 jajko
szczypta soli
4 torebki herbaty Green Tea Opuncia

Czary:

Masło rozpuścić z miodem, wymieszać, wystudzić. Następnie dodać jajko, wymieszać. Wlać mieszankę do połączonych wcześniej suchych składników (mąki, cukru wanilinowego, herbatki Green Tea Opuncia, sody i soli). Zarobić ciasto. Rozwałkować je na wysokość 3-5 mm. Wykrawać duże ciastka ze szklanki lub zatyczki od słoika z kawą. Każde ciastko posypać cukrem wanilinowym. Piec w 180C ok 10 minut (uwaga! czas pieczenia zależy od piekarnika).

czwartek, 1 sierpnia 2013

Jagodowe gówienka
Mierdecitas de arándanos negros


Nazwa ciastek wydaje się Wam być kontrowersyjna? W najgorszym wypadku obraźliwa? A mnie cieszy okrutnie, bo te pyszne ciasteczka właśnie do tego wydały mi się być podobne. Mam jakieś skrzywienie psychiczne? Nie wiem, to mój sposób widzenia świata. Oczywiście nie wszędzie dopatruje się kupsk... chociaż, jak to powiedział Kapuściński: "Jeśli dobrze się wwąchać, to wszędzie śmierdzi.”


U mnie nie śmierdziało, tylko pachniało pękającymi w cieple piekarnika jagodami. Tak to sobie wymalowałam dzisiaj popołudnie na fioletowo i całkiem mi z tym dobrze :).
Inspirację zaczerpnęłam z nowo odkrytej strony: Spoon Fork Bacon, poprzeliczałam miarki i zabrałam się do paprania z fioletowymi kleksikami.
Bałam się, że ciasteczka się nie dopieką, jednak wyszły pulchniutkie, mięciutkie. Jestem zachwycona!
___________________________

Ingrediencje:

1 szklanka mąki (u mnie pszenna pół na pół z integralną)
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody
1/8 łyżeczki soli
1/2 szklanki brązowego cukru (w tym 1 łyżka cukru wanilinowego) *
190g jogurtu greckiego
1/2 jajka, lub jedno małe
1 łyżeczka soku z cytryny
1/2 szklanki jagód

Czary:

Przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia i sodą; dodać sól i cukier, wymieszać.
Jajko rozkłócić widelcem, wymieszać z jogurtem greckim, jagodami i sokiem z cytryny. Następnie delikatnie połączyć składniki suche z mokrymi.
Nabierać ciasto i robić płaskie kleksy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia (uprzednio posmarowanym odrobiną masła).
Piec ok. 15 minut w 20 stopniach do znacznego zrumienienia (w zależności od grubości ciastek czas pieczenia może się wydłużyć).

*dla mnie wyszły trochę za słodkie, ale dla innych chyba w normie :), bo nie używam dużo cukru.
**wyszło mi ok. 40 ciasteczek

piątek, 5 kwietnia 2013

Ciasteczka anyżowe z jagodami goji
Las galletas de anís con bayas de goja



Zostałam oszukana przez podstępne pozory!

Kiedy o poranku wyjrzałam przez okno i zobaczyłam błękitne niebo przyozdobione białymi kłębuszkami, pomyślałam, że to będzie miły wiosenny dzionek. Słoneczko przeciskało się tu i tam, na trawniku przed blokiem nawet z okna widać białe kropki stokrotek.
Jednak gdy wyszłam na zewnątrz, uderzyło mnie przeszywająco zimne powietrze, które nie miało nic wspólnego z moimi wiosennymi wyobrażeniami.
Ale to nie koniec!
Zrobiwszy zaledwie kilka kroków ujrzałam w powietrzu białe, wirujące strzępki...
Stanęłam jak wryta, przyjrzałam im się podejrzliwie, by zidentyfikować je jako najprawdziwszy śnieg!!!
Także pocieszę Was, moi mili, jak widać zima przymarzła do Europy bezczelnie i porządnie. Skoro już nawet tutaj posypuje...
Było to zaledwie kilkanaście płatków w mieście, które jest znane z tego, że jest zimne. Niemniej jednak, o tej porze roku takich „cudów” raczej się tutaj nie widuje.
A Hiszpanie? Zobaczyli 4 płatki śniegu i już kryli się pod parasolami :)!
Odwagi!
Życzę Wam wiosny.

(A moja Przyjaciółka dobrze przeczuła, wysyłając mi kwiatki na jej przywołanie).

P.S.
Już wiem, dlaczego słoń wlazł do karafki!
Nawet go na tym przyłapałam
Przestraszył się śniegu
...


__________________________


Ingrediencje:

1 szklanka mąki pełnoziarnistej
2 łyżki płatków owsianych
2 łyżki miodu
łyżka brązowego cukru (chyba, że wolicie słodsze)
1 łyżka ziarenek anyżu
10g jagód goji
2 łyżki masła
szczypta soli
1/2 łyżeczki imbiru w proszku (można pominąć)
1/2 łyżeczki sody
1/2 jajka

Czary:

Ziarenka anyżu zmielić w młynku lub rozetrzeć w moździerzu. Suche jagody goji zalać gorącą wodą.
W międzyczasie przygotować resztę składników.
Następnie wylać wodę z jagód i odsączyć je na ręczniku papierowym. Bardzo miękkie jagody pokroić na malutkie kawałeczki przypominające papkę. Rozetrzeć je w dłoniach razem z mąką.
Dodać resztę składników i zarobić ciasto, które będzie nam bardzo przyjemne i elastyczne (fajnie się z nim pracuje).
Rozwałkować ciasto o grubości 3-4mm. Wycinać ulubione kształty.
Piec w 180 stopniach przez 10 minut.

wtorek, 12 marca 2013


Leśne ciastko z anyżem
La galleta del bosque con anís



Ostatnio nie mam czasu na nic, co by nie dotyczyło moich studiów, a nawet na to mi go wiecznie brakuje.
Stresuje mnie to okrutnie.
Uwielbiam moje studia, lubię mieć co robić, ale to jest jakieś szaleństwo.

Za oknem, za którym już dawno powinna pojawiać się wiosna widzę szare, zapłakane niebo, co jeszcze bardziej mnie zasmuca.

I tęsknię...
do chwili spokoju, spędzonej w pozycji następującej: wciśnięta w kąt mojego polskiego łóżka (najbezpieczniejsze miejsce na świecie), z wytrzeszczonymi oczami, czytając książkę Cejrowskiego, momentami płacząc ze śmiechu. Tak, to najpiękniejszy relaks, będący obecnie luksusem, na który nie mogę sobie pozwolić.
Tęsknię też za ludźmi (za tymi, którzy świetnie sobie z tego zdają sprawę i za tymi, którzy nie mają nawet o tym pojęcia).

Zwiałam dzisiaj z angielskiego, żeby ze złości kogoś przypadkiem nie pogryźć.
Wcisnęłam w siebie leŚno-anyżowe ciastko na poprawę humoru. I już mi nawet trochę lepiej.

Uwielbiam wszystkie owoce, dzisiaj jednak doszłam do tego, że jagody to jednak te ulubione.
Zawsze wyczekane, po tylu zimnych i zmiennych miesiącach. Farbują buzię i czynią mnie szczęśliwą.

Wczoraj wypatrzyłam mieszankę czerwonych owoców kandyzowanych tak, jak żurawina.
Zawahałam się, ale warto było (a niby to szczęścia kupić nie można :P, protestuję: jego cząstkę TAK! a czy wyciągnie się z niej później szczęście, tooo już od nas zależy).

Wymyśliłam sobie z nich ciastka, które dały mi uśmiech :).

__________________________________

Ingrediencje:

1 szklanka mąki pełnoziarnistej
2 łyżki płatków owsianych
2 łyżki miodu
2 łyżki masła
1 łyżka(około)ziarenek anyżu
1/2 dużego jajka
2 łyżeczki jogurtu naturalnego
1 łyżeczka brązowego cukru
1/2 łyżeczki sody
szczypta soli
ok 25g kandyzowanych owoców leśnych (może być żurawina)

Czary:

Owoce poszatkować na malutkie kawałeczki, rozetrzeć w dłoniach z odrobiną mąki, żeby się nie sklejały. Ziarenka anyżu zmielić w młynku do kawy lub rozdrobnić w moździerzu. Zmieszać dokładnie wszystkie składniki i wyrobić ciasto, rozwałkowywać na ok 4-5 mm.
Wycinać duże ciastka.
*Gdyby ciasto było zbyt kruche i nie chciało się skleić w kulę, proponuję dodać trochę mleka / napoju sojowego / jogurtu (na oko)*
Piec 10 minut w 180 stopniach.
Przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku w towarzystwie kawałeczków jabłka :).
_______________________

Últimamente no tengo tiempo para nada que no sea relacionado con mis estudios, es más: me falta el tiempo incluso para esto.
Todo esto me estresa mucho.
Me encantan misestudios, me gusta tener algo que hacer, pero esto es alguna locura.

La primavera debería estar llegando ya, en cambio, por la ventana se puede ver únicamente el cielo gris que está llorando constantemente, lo que me pone aun más triste.

Y siento mucha morriña...
Me hace una enorme falta pasar un rato en la siguiente posición: metida en un rincón de mi cama polaca (el sitio más seguro del mundo), con los ojos desorbitados, leyendo un libro de Wojciech Cejrowski (un autor polaco, uno de mis preferidos) y llorando de risa cada poco. Sí, esa es la manera de relajarme más bonita, que actualmente es un lujo que no puedo permitirme.
Hecho de menos también a la gente (esa que se da cuenta de esto perfectamente y aquella que no tiene ni idea de mis sentimientos).

Me he pirado hoy de las clases de inglés, para no morder nadie de rabia.
He devorado una galleta de bosque con anís para mejorarme el humor. Creo que ya estoy algo mejor.

Me encanta toda la fruta, sin embargo, hoy he llegado a la conclusión de que la que más me gusta es el arándano negro.
Siempre esperados, después de tantos meses fríos y variables. Colorean la boca y hacen sentirme feliz.

Ayer encontré una mezcla de los rojos frutos secos.
Dudé un rato, pero merecía la pena comprarlos (parece que la felicidad no se puede comprar, no estoy deacuerdo: su parte sí, se puede¡! Y si alguien saca de ella la felicidad propia, eso ya depende de cada uno)

Me he hecho con ellos las galletas que me han dado una sonrisa :).

___________________________

Ingredientes:

1 vaso de harina integral
2 cucharas de copos de avena
2 cucharas de miel
2 cucharas de mantequilla
1 cuchara de semillas de anís
½ de huevo grande
2 cucharadas de yogur natural
1 cucharada de azúcar moreno
½ cucharada de bicarbonato sódico (se puede comprar en el Mercadona)
1 pizca de sa
más o menos 25g de frutos secos rojos del bosque (se pueden comprar en el Eroski)

Magia:

Trocear la fruta, frotarla en las manos con un poco de harina para que los trozos no se pequen. Moler las semillas de anís. Mezclar bien todos los ingredientes y amasar la masa. Extender la masa con un rodillo echando un poco de harina para que la masa no se pegue (4 - 5mm de altura). Cortar las galletas grandes con un vaso.
Si la masa resulta demasiado seca y si no está lo suficientemente elástica, añadir un poco de leche / bebida de soja / yogur natural (a ojo).
Hornear durante 10 minutos en la temperatura de 180º.
Guardar en un tupper bien cerrado ¨acompañadas¨ por los trozos de manzana.

środa, 27 lutego 2013


Ciastko z Sową
La Galleta con Lechuza


Rok temu przyfrunęła do mnie w czerwonej kopercie
Czasowa Sowa.
Przyniosła mi Drżenie rąk, Łzy i Uśmiech...
_____________________________

Hace un año, a mi casa llegó escóndita en un sobre rojo
La Lechuza del Tiempo.
Me trajo: el temblor de las manos, las lágrimas y una sonrisa...



Chciałabym,żeby Osoba, która ją wypuściła z Polski wiedziała, że zawsze mam dla Niej:
Wiarę, Nadzieję i Miłość...
_____________________________

Me gustaría que la Persona que la había soltado de Polonia supiera que siempre tengo para Ella:
la Fe, la Esperanza y el Amor...



I Szalonego Buziaczka:
_____________________________

Y un Bestito Loco:

=*

_____________________________

Ingrediencje:

Dużo Wiary
Dużo Nadziei
Dużo Miłości

Czary:

Zmieszać delikatnie wszystkie 3 razem - to mój dzisiejszy przepis na uśmiech.

_____________________________

Ingredientes:

Mucha Fe
Mucha Esperanza
Mucho Amor

Magia:

Mezclarlos todos 3 con delicadeza – esa es mi receta de cómo preparar una sonrisa.

:)

niedziela, 24 lutego 2013


Śliwkowe kolory
Los colores de ciruela


Słoñ w skŁadzie porcelany?
Może lepiej nie
...
_______________

¿Un elefante en un almacén de porcelana?
Igual no es una idea del todo buena
...




Słoń w składzie guzików?
Czemu nie :)?
_______________

¿Un elefante en un almacén de botones?
¿Por qué no :)?



Dzisiaj wielki dzień! Robię obiad na 5 osób (pierwszy raz w życiu). I chłopskie jadło (pierwszy raz w życiu).
Cóż za odpowiedzialność! Od moich wyczynów kulinarnych zależy dobre imię polskiej kuchni!
_______________

¡Hoy es un gran día para mí! Estoy preparando la comida para 5 personas (la primera vez en mi vida). Y la Comida del Leñador (la primera vez en mi vida).
¡Qué responsabilidad! ¡De mis creaciones culinarias depende el buen nombre de la cocina polaca!

Miłej niedzieli!
_______________

¡Que tengáis un domigo agradable!

______________________________

Przepis dodam po walce z kartoflami :)
_______________

Voy a agregar la receta después de mi lucha con las patatas :)


Obiecana Aktualizacja:

Podaję przepis (który tak naprawdę jest modyfikacją mojego przepisu na jabłkowe pierniczki. To była cudowna niedziela :), popłakałam się ze śmiechu na widok moich hiszpańskich przyjaciół, wyciągających ciastka z talerza i robiących im zdjęcia, wymyślając przy tym na "biegu" śmieszne historyjki.
_______________

La actualización prometida:

Os adjunto a receta (la que en realidad es una modificación de mi receta de los pierniczki de manzana). Este domingo ha sido genial :), he llorado de risa viendo a mis amigos españoles sacando las galletas del plato y haciéndoles fotos, inventando al mismo tiempo unos cuentos divertidos.


Ingrediencje:
(na 1,5 blachy)

2 łyżki miodu
2 i 1/2 łyżek miękkiego masła
1/4 szklanki brązowego cukru
1/2 jajka lub 1 malutkie
1 i 1/8 szklanki mąki pszennej
1/2 łyżeczki sody
1/2 łyżeczki mielonego imbiru
1 łyżeczka cynamonu
2 duże torebki śliwkowej herbaty (typu grzaniec)

Czary:

Wszystkie składniki wymieszać i zagnieść ciasto. Rozwałkować, delikatnie podsypując mąką (podsypałam sporo, by się ciasto nie kleiło), na grubość około 3 mm, wycinać pierniczki.
Piec 10 minut w 180 stopniach.

piątek, 1 lutego 2013

Ha! Zamknęłam telepatię w słoiku!
¡Ja! ¡He encerrado la telepatía en un tarro!


Kiedyś chciałam zamknąć w słoiku czas, żeby mi nie uciekł. Sprytne, nie?
Ale w życiu bym nie pomyślała, że kiedyś zamknę w nim Telepatię!

- Wariatka! Przecież to są pierniki! - krzyknął ktoś podniesionym ze zdziwienia głosem, nie pozbawionym także nutki drwiny.
- Owszem, to SĄ pierniczki! Najprawdziwsze, polskie, pachnące. I co z tego? - odpowiadam. -Czy pierniczki nie mogą uosabiać telepatii?
- Nie! – odkrzyknął inny głos.
- A właśnie że tak! - upieram się.

A jak to możliwe?
Posłuchajcie...

Kiedy kilka dni temu narkotyzowałam się zapachem cynamonowo-jabłkowej herbatki, w mojej głowie pojawiały się najdziwniejsze myśli.
Czegóż innego mogły te myśli dotyczyć, jak nie swatania najdziwniejszych aromatów i smaków? I powiem Wam, że tym razem mój plan nie był pozbawiony sensu! Nie, tym razem nie znalazł się nikt, kto mógłby krzyknąć, że to mezalians! Że się nie zgadza, że to wbrew naturze czy jakiemuś innemu prawu.
Bo przecież jabłko i cynamon to taka piękna para!
Dobra, może ktoś by się mógł zapytać: Bożonarodzeniowe pierniki w lutym?!
A tak, a bo co? Toż to mają być zapomniane? Czy Wy sobie zdajecie sprawę z tego, co muszą przeżywać piernikowe puszki, albo słoiki, czekając cały rok, aż im zwrócimy to, co tak bardzo lubią ochraniać przed smutnym zaschnięciem?

Już? Wyobrażone? To świetnie! I przestańcie mi wreszcie przerywać, proszę!

Tak więc, zamknęłam się w kuchni, pozbierałam składniki i zaczęłam odmierzać, mieszać i wyrabiać... zespalając tym samym te wszystkie smaki i aromaty na wieczność.

Piernikowe ciasto i jego druga połówka: herbatka jabłkowo-cynamonowa i jej owocowy zapaszek. Im mocniej zaciskałam więzy między tymi dwojga, tym piękniej pachniało... Kibicowałam im od samego początku i udało się!
Z piekarnika wyszła najgorętsza młoda para tego miesiąca, a mieszkanie pachniało ich uczuciem, jeszcze kilka godzin po tym, jak spakowali się do wyjazdu.

- Gdzie w tym wszystkim telepatia?! Chciałaś nas oszukać! Zamydliłaś nam oczy, opowiadając bajki o piernikowych zalotach! - wrzasnął oskarżycielsko zniecierpliwiony głos!
Spokojnie, tylko spokojnie!

- Co do telepatii... - odpowiadam spokojnie. - Pozwólcie, że Wam wyjaśnię.

Jest taka jedna osoba, która zakochała się w moich pierniczkach bardziej, niż ktokolwiek inny. Kiedy je robię, zawsze myślę o niej.
Ta osoba ma na imię Cristina i jest moją bardzo dobrą koleżanką ze studiów.
Pomyślałam: hm, Cris by się ucieszyła, gdybym jej wręczyła taki piernikowy słoik...
Tylko jak ja to zrobię, przecież i ona i ja musimy się uczyć, a stąd do jej mieszkania jest spooory kawałek!
Kiedy usiadłam do odpisywania na wiadomości od polskich przyjaciół. Zapikała fejsbukowa strona. Któż by inny, jak nie Cris?
Zapytała, czy mogłaby przyjść po notatki mojego współlokatora.
HA! TU JĄ MAM! - Pomyślałam i zaprosiłam ją na pierogowy obiad :).
To ja zachodziłam w głowę, co tu zrobić, żeby zrealizować mój niecny plan! A ona sama wpakowała w moje sidła :).
Już nie mogę się doczekać jej miny na widok słoiczka z telepatią.

Tak!
Z Telepatią!
Koniec.
Kropka:
.
__________________________

Ingrediencje:

(na 1,5 – 2 blachy)

2 łyżki miodu
2 i 1/2 łyżek miękkiego masła
1/4 szklanki brązowego cukru
1/2 jajka lub 1 malutkie
1 i 1/8 szklanki mąki pszennej
1/2 łyżeczki sody
2 i 1/2 łyżeczki przyprawy do piernika (dałam więcej)
5 torebek herbaty Magic Apple Teekanne

Czary:

Wszystkie składniki wymieszać i zagnieść ciasto. Rozwałkować, delikatnie podsypując mąką (podsypałam sporo, by się ciasto nie kleiło), na grubość około 3 mm, wycinać pierniczki.
Piec 10 minut w 180 stopniach.